poniedziałek, 17 marca 2014

MichaŚek - projekt nie wiem już który...


Mam kłopoty z tym MichaŚkiem. Co wymyślę jakiś projekt, to po pierwszym
polubieniu i przespaniu się się z nim, przestaje mi się podobać.
Ten powyżej jakoś nadal mi się podoba, choć minęło już kilka dni
od jego powstania. Czyżby to właśnie to?


MichaŚek lekko "obrobiony"...

czwartek, 16 stycznia 2014

Karolka - wkrótce kolejne rozdziały!

Pamiętacie Karolkę? Jakiś czas temu zacząłem pisać historię o małej dziewczynce, chłopcu i pewnym złym baronie. Zarzuciłem pomysł na czas jakiś, by odpocząć od pisania i zająć się swoimi innymi projektami. Nie zapomniałem jednak o trójce bohaterów, o czym wkrótce się przekonacie.

Na razie postanowiłem zebrać wszystkie dotychczasowe rozdziały historii i nieco je uporządkować.

Całość możecie przeczytać klikając TUTAJ.

Zapraszamy do biblioteki!

piątek, 30 sierpnia 2013

MichaŚek na wakacjach, czyli ogórek biało-zielony

Moja największa przygoda, choć jeszcze o tym nie wiedziałem, zaczęła się w sobotę 3 sierpnia w okolicach obiadu. Akurat mama postawiła talerz z pomidorówką na stole, gdy nagle przed blokiem zagrał klakson dziadkowego ogórka. Tak, nie przesłyszeliście się! Ogórka! Dziadek Leon był właścicielem biało-zielonego Volkswagena Typ 2 Transportera T1, potocznie nazywanego ogórkiem, jednego z najwspanialszych samochodów jakie kiedykolwiek jeździły po drogach. Przynajmniej tak mówił Leon, a za nim powtarzał Pankracy, czyli mój papcio.
Kiedy wyjrzałem przez okno dziadek stał akurat przed maską samochodu i ścierał mankietem jakiś pył z jego lśniącego znaczka. Babcia Rozalka tymczasem tarabaniła się z rozsuwanych bocznych drzwi. Kiedy wreszcie stanęła na ziemi i zobaczyła moją twarz przyciśniętą do szyby, energicznie zaczęła machać na powitanie. Po chwili przyłączył się do niej dziadek, który tak mocno zaczął wywijać rękami, że aż uniósł się lekko nad chodnikiem! A może tylko mi się to wydawało...
- Cześć żuczku! - krzyknął i wyjął z szoferki wielką skórzaną walizkę.

To na razie tyle. Już wkrótce dalsza część wakacyjnej przygody MichaŚka, a na razie początek grafika przedstawiająca dziadkowego busa - ogórka.

wtorek, 25 czerwca 2013

Śmieciuch

Przyszedł mi do głowy pomysł na nową opowieść. Jeszcze obmyślam szczegóły, ale prezentuje się mniej więcej tak:

Czemu szukając nowych światów patrzycie w gwiazdy? Czemu myślicie, że tam, gdzieś daleko, na którymś z białych punkcików na niebie znajdują się bratnie Wam dusze? A może nie trzeba się wychylać aż tak daleko, może wystarczy zrobić krok do przodu lub do tyłu. Może nowy świat czeka sekundę później lub wcześniej, może wcale nie jest taki przyjazny jak myślicie...

Nazywają mnie Śmieciuch, bo codziennie przeszukuję kosze i kontenery zapełniane przez ludzi zbędnymi i zużytymi przedmiotami. Dla Was są niepotrzednym rupieciem, bezużytecznym odpadem, dla mnie mają często wartość większą niż złoto. Handluję nimi w równoległych światach. Jestem ostatnim z rodu, który to potrafi. Jestem Śmieciuchem...

niedziela, 2 czerwca 2013

MichaŚek: Pociąg

Jutro będę jechał pociągiem! Pierwszy raz w życiu! Wyjeżdżam z tatą do ciotki Aluty, która mieszka jakieś pięć godzin jazdy pociągiem od naszej miejscowości. Czemu nie autem? Bo ciotka zawsze ugości tatę własnoręcznie robionym winem z róży, a tata, nawet po małym piwie, nie siada za kierownicą. Zawsze mówi wtedy:

Gdy buzują procenty,
źle się wchodzi w zakręty!

Nie wiem czemu miałby wchodzić w zakręt skoro jedzie samochodem i dlaczego tylko w zakręty, a nie na prostej drodze, ale tata, gdy go poprosiłem o wyjaśnienie, złapał się za głowę i stwierdził, że tak się mówi. Potem coś tam burknął pod nosem, chwycił pierwszą z brzegu gazetę leżącą na stole i poszedł do ubikacji. Miałem mu powiedzieć, że to maminy katalog kosmetyków, ale wolałem się na razie nie odzywać. Rodzice, gdy za mocno się zapędzałem z pytaniami, mówią że przeginam pałkę. Niestety nigdy nie dowiedziałem się o jaką pałkę im chodzi. Wolałem odpuścić i nie przegiąć jej za mocno, bo przecież każda pałka, jeśli się ją za mocno krzywi, kiedyś się łamie. Potem dostałbym po uszach za zniszczenie cudzej własności i byłoby jeszcze gorzej.

Dorośli są czasem bardzo nielogiczni.

Mieliśmy jechać raniuśko, tuż po piątej, pociągiem pospiesznym bezpośrednio do miejscowości Aluty. Na szczęście bez przesiadek, co papa przyjął z westchnieniem ulgi, choć ja w samochodzie lubię się przesiadać, bo czasem fajniejszy widok jest z prawej, innym razem z lewej strony. Powiedziałem o tym tacie, ale on chwycił kolejną gazetę i zaszył się ponownie w ubikacji na jakiś kwadrans. Tym razem zabrał ze sobą miesięcznik o szydełkowaniu.

Mama tym razem nie jechała z nami, bo dostała jakieś nagłe zlecenie, które miała oddać po weekendzie i musiała zostać w domu. Tata lekko się początkowo zmartwił, ja zresztą też, ale doszliśmy wspólnie do wniosku, że to będzie taka męska wyprawa.
- Przecież się nie zgubimy! - tata wiele razy powtarzał, że ma GPS w głowie.
- Ty się gubisz w drodze z salonu do ubikacji! - mama zmarszczyła czoło i pokiwała głową.

Tak mnie ta wiadomość o podróży podnieciła, że długo w nocy nie mogłem zasnąć. Wierciłem się, przekręcałem z boku na bok, zaciskałem jak najmocniej powieki i liczyłem owce do stu, ale to nic nie dawało. Zasnąłem dopiero po trzeciej w nocy, na pół godziny przed zaplanowaną pobudką.

* * *

- Wstawaj chłopie! - tata lekko potrząsnął mnie za ramię - Jesteśmy już prawie na miejscu!
Otworzyłem oczy i rozejrzałem zaskoczony po przedziale. Gruba kobieta, siedząca naprzeciwko, uśmiechnęła się do mnie i wyciągnęła torebkę z cukierkami w moim kierunku.
- Poczęstujesz się? - spytała cienkim głosikiem.
- Jak to na miejscu? - wyjrzałem za lekko uchylone okno. Krajobraz przesuwał się za nim powoli, a miejsce kęp drzew i kwadratów pól uprawnych zaczęły zajmować wielkie kamienice z czerwonej cegły i wijące się pomiędzy nimi czarne wstęgi ulic.
- Jak tylko ruszyliśmy, zasnąłeś! - wyjaśnił papcio - Szykuj się powoli, zaraz wysiadamy!
Jak to zasnąłeś! Mało się nie rozpłakałem ze złości. Przecież to była moja pierwsza podróż pociągiem. Mój, jak powiedziała mama, rejs dziewiczy, a ja zamiast w pełni się nim nacieszyć i chłonąć przyjemność płynącą z jazdy całym swym małym ciałkiem, zwyczajnie go przespałem. To niesprawiedliwe!
Tata tymczasem zdjął naszą torbę z półki i uśmiechając się do grubej kobiety spytał, czy nie orientuje się, którym autobusem można dojechać do dzielnicy, w której stał dom z ogrodem ciotki Aluty.
- Ależ szanowny panie, - odpowiedziała cienkim głosem niewiasta - to nie ta miejscowość. Pan musiałeś wsiąść nie do tego pociągu! - spojrzała na ojca z politowaniem, a mnie podetknęła torbę z cukierkami pod nos.
Kiedy wyszła z przedziału tata usiadł i westchął ciężko.
A ja się ucieszyłem. Bo skoro jechaliśmy pięć godzin w złym kierunku, to znaczy, że teraz będziemy musieli jechać dziesięć, żeby dotrzeć do pierwotnego celu podróży. Byłem wyspany, pełen energii i miałem do papy mnóstwo pytań. On chyba to wyczuł...

sobota, 1 czerwca 2013

MichaŚek - i jeszcze jeden projekt...

Cały czas coś wpada mi do głowy, a po wykonaniu grafiki czuję jakiś dziwny niedosyt. Że to jeszcze nie to, że to niekoniecznie ostateczna wersja postaci MichaŚka, jaką chciałbym dołożyć do tekstów i przerobić na pełne ilustracje...
A może Wy pomożecie w wyborze lub określeniu jak taki dziesięciolatek mógłby wyglądać? Mile widziane rysunki!
Piszcie na adres: redakcja@papierowypies.pl. Kto wie, może nagrodzę najlepsze podpowiedzi!

wtorek, 28 maja 2013

Bazgroł - dzieci i młodzież nagradzają!

Jakiś czas temu, gdy wmyślałem konkurs literacko-plastyczny Bazgroł, chodziły mi po głowie przeróżne pomysły, które wprowadzane stopniowo urozmaiciłyby jego formułę. Jedną z nich były nagrody dla firm, działających na rynku produktów dla dzieci i młodzieży.

Trzymając się tych planów, postanowiliśmy przy 5. edycji Bazgroła zorganizować kilka akcji, w tym przyznawanie przez dzieci i młodzież nagród dla książek dla dzieci i młodzieży.

W tym celu uruchomiliśmy specjalny adres - bazgrol@duzeka.pl, na który możecie przesyłać tytuły książek nominowanych do BAZGROŁÓW w następujących kategoriach:
- treść
- projekt okładki
- ilustracje
- seria
- komiks

Wśród osób, które wykażą się największym zaangażowaniem i inwencją, wybierzemy grupkę, która zasiądzie w jury i zostanie w przyszłym roku zaproszona na koszt redakcji (zwrot kosztów przejazdu, hotel dla dwóch osób, wyżywienie + liczne rozrywki), na obrady i uroczystość przyznania nagród podczas Warszawskich Targów Książki.

REGULAMIN
1. Propozycje książek mogą wysyłać osoby, które do 31 grudnia 2013 roku nie ukończą 18 roku życia.
2. Typować można dowolną liczbę książek wydanych między 1 stycznia a 31 grudnia 2013 roku.
3. Każdy typ należy opatrzyć krótkim wyjaśnieniem, kategorią i notką o książce (wydawca, data wydania, liczba stron)
4. Na propozycje czekamy do 31 stycznia 2014 roku. Po tym terminie podamy listę nominowanych pozycji oraz członków jury, którzy w maju zostaną zaproszeni do Warszawy.
5. Przyznanie Bazgrołów odbędzie się podczas 5. finału konkursu literacko - plastycznego Bazgroł pod patronatem Małżonki Prezydenta RP Anny Komorowskiej, w czasie trwania Warszawskich Targów Książki (Stadion Narodowy).

środa, 22 maja 2013

WIELKI KONKURS! Stwórz swojego Bazgroła!

4. edycja konkursu literacko-plastycznego dobiegła końca. Nieco odpoczęliśmy, by teraz, ze zdwojoną energią, zabrać się za przygotowania do przyszłorocznego finału. I tu niestety pojawił się mały problem!
Otóż nasza konkursowa maskotka zażądała urlopu! OK, pomyśleliśmy - narobiłeś się chłopie, zasługujesz! Stałeś tyle lat na stronie konkursowej, to nogi mogły Cię rozboleć. Pakuj walizki i jedź gdzie chcesz. Ale chwila, moment! Kto w takim razie stanie zamiast Ciebie? Redaktor naczelny złapał się za głowę, za głowę naczelnego złapała cała redakcja.

Po około pięciu minutach spod gąszcza dłoni dało się usłyszeć mocno stłumiony okrzyk REDnacza:
- Wiem! Zorganizujmy konkurs na bazgrołowego stworka! I zabierzcie te łapska, bo nie mogę oddychać! I komu się tak pocą paluchy!?

Wszyscy, jak jeden mąż, schowali ręce za plecy i zaczęli rozglądać się po redakcji. Kilka osób zaczęło cicho przy tym pogwizdywać.

- Zrobimy tak... - REDnacz zmróżył oczy i zaczął niecierpliwie stukać palcami w blat biurka.

1. W konkursie mogą brać udział dzieci i młodzież do lat 18.
2. Każda osoba może przesłać do trzech różnych projektów Bazgroła, wykonanych dowolną techniką. Może to być rysunek, wyklejanka, a nawet szmaciany ludek, byle nie był większy od REDnacza, bo chłopina wpadnie w kompleksy.
3. Najlepszy projekt stanie się konkursową maskotką 5. edycji i pojawiać się będzie na wszystkich materiałach reklamowych z nią związanych.
4. Wykonany zostanie pluszowy model, który podczas finału na Waraszawskich Targach Książki wręczony zostanie patronowi honorowemu Małżonce Prezydenta RP - Annie Komorowskiej.
5. Najlepsze projekty zostaną nagrodzone.
6. Na prace czekamy do 30 września 2013 roku.
Papierowy Pies
Konkurs Bazgroł
99-400 Łowicz
os. Broniewskiego 4/46
7. Pytania prosimy kierować na adres e-mail: bazgrol@duzeka.pl lub tel. 781-639-232

wtorek, 21 maja 2013

MichaŚek - kolejny projekt...

To już trzeci projekt MichaŚka i chyba nie ostatni. Cały czas przychodzą mi do głowy nowe wersje, lecz żadna nie spełnia do końca moich oczekiwań. Ciągle coś jest nie tak, ciągle czegoś mi w nich brakuje. Wzór tego oparłem na człowieczku z cyklu "Polszczyzna? Łatwizna!". Niby na razie mi się podoba, ale za godzinę mogę zmienić zdanie....


poniedziałek, 6 maja 2013

Zombie Gangsta

Czasem tak mam, że w głowie pojawi mi się jakiś obrazek, który tkwi w niej aż do momentu, gdy czegoś z nim nie zrobię. Oznacza to tyle, że skubany będzie się obijał po czaszce i marudził do chwili, gdy nie zostanie zwizualizowany. W ten sposób powstał cykl "Obrazy w mojej głowie", wokół którego bardzo często powstają krótsze lub dłuższe historyjki.

Poniżej przedstawiam Wam fragment większej całości graficznej, która męczy mnie już od dłuższego czasu, a którą z powodu innych zajęć musiałem z bólem odkładać na później. Już wkrótce zaprezentuję pełną wersję, która nie bez kozery nosi tytuł "Zombie Gangsta". Zapewne uzupełnię ją treścią, ale to się jeszcze zobaczy.


Auto zrobione. Teraz wypada tylko dorysować Zombie Gangsterów.
Ale to może później... Czyli, że kiedy? Nie wiem! Jak złapię wenę za skarpetki!

poniedziałek, 29 kwietnia 2013

MichaŚek: Potworak

W moim pokoju buszował Potworak! Jeden z tych, o których jakiś czas temu już Wam wspominałem. Skubaniec sforsował system zmyślnych pułapek i zabezpieczeń i narobił bałaganu jakiego moje oczy dawno nie widziały. A zapewniam Was, że widziałem wiele - mam przecież dziesięć lat!
Było to w nocy z piątku na sobotę. Pamiętam jak dziś, bo kiedy miałem nadzieję na odespanie nieco tygodnia porannego wstawania do szkoły, mama obudziła mnie z wrzaskiem z samego rana. Tak jakoś przed jedenastą.
- Michasiek, brudasie! Ile razy powtarzałam, że zanim położysz się spać, masz posprzątać zabawki i ubrania! - mama usiadła na krzesełku i omiotła wzrokiem pokój. Ja też podniosłem lekko kołdrę i... aż usiadłem z wrażenia.
- Ale to nie ja! - patrzyłem zdziwiony ma walające się po podłodze klocki, maskotki, samochody, pistolety i wszystko to, co poprzedniego wieczoru, bez przyjemności, ale w obawie przed marudzeniem rodziców, z całą pewnośćią grzecznie poukładałem na półkach. Mało tego! Na meblach, karniszach, a nawet tkwiącej pod sufitem kuli żyrandola, wisiały skarpetki, spodnie, koszulki, rajstopy, swetry, a nawet zestaw kolorowych much w białe grochy, które zakładałem tradycyjnie na każde święta i oficjalne spotkania z rodziną.
- Wstydziłbyś się tak kłamać, młody człowieku! - mama westchnęła ciężko i schyliła się po leżącą obok jednej z nóg krzesła niebieską skarpetkę - Ale tego to już za wiele! - niczym flaga, nad jej głową załopotał podniesiony energicznie różowy sweter z uśmiechniętym misiem na piersi - Ja wiem, że go nie lubisz, ale żeby aż tak?! - mama złapała naderwany różowy rękaw wiszący na strzępie różowej włóczki.
- Ale mamo! - zsunąłem się z łóżka i podbiegłem do leżącego pod szafą zbioru resoraków. Na pierwszy rzut oka wszystko było z nimi w porządku. No oprócz tego, że leżały bez ładu i składu, jakby powalone wielkim wybuchem - To nie ja! - huknąłem się z całych sił w pierś. Zabolało! - Może to tato? - dodałem cicho, z trudem łapiąc powietrze.
Mama spojrzała na mnie w taki sposób, że pożałowałem swojego ostatniego oskarżenia. Gdyby wzrok mógł palić, to w tej chwili płonąłbym jak czupryna wujka Eryka, kiedy ten przez przypadek zamiast wodą zagaszał grilla benzyną do zapalniczek.
- A może to Potworak?
- Nie obchodzi mnie kto i jak! - wysyczała przez zaciśnięte zęby. Masz pół godziny, żeby to wszystko posprzątać!
- Bo Potworaki tak mają! - próbowałem na szybkiego znaleźć jakieś logiczne wyjaśnienie całej sytuacji - Takie wredne są...
Ostatniego zdania mama już nie usłyszała. Zamykała za sobą drzwi.
Usiadłem na podłodze. Wokół mnie rozciągał się iście bitewny krajobraz. Od czego by zacząć sprzątanie?
Wtedy do pokoju wszedł tata.
- Słyszałem, że podpadłeś! - stanął nade mną i pokiwał lekko głową - I to ty to wszystko? Szacun chłopie!
- To nie ja! - zadarłem głowę i spojrzałem papie w oczy - To z pewnością Potworak! - zerwałem się na nogi i podbiegłem do okna. Klamerki spinające zasłonki leżały ułożone równo na parapecie, choć pamiętam, że wczoraj wieczorem łączyłem nimi krawędzie zielonego materiału - Patrz! - podniosłem jedną na wysokość oczu - Oto dowód! Przedarł się przez zabezpieczenia!
Tata włożył rękę do kieszeni i wyjął z niej niewielki zwitek zielono-brązowego papieru. Podszedł do mnie oglądając się ostrożnie za siebie.
- Przypuśćmy, że Ci wierzę! - powiedział cicho - Ale gdyby ten twój Potworak przez przypadek zajrzał też do mojej szafy, - papa nachylił się nade mną i pogłaskał potarganą w czasie snu czuprynę - to może udałoby mu się nieco nadwyrężyć koszulę, którą mi mama kupiła na urodziny? Wiesz, tę w koniczynki! Jakoś jej nie lubię, a głupio to powiedzieć Jadwisi prosto w oczy...
Zmarszczyłem brwi.
- No dobra! Boję się! Tylko Ty masz już przerąbane, a ja chcę jeszcze trochę pożyć! - wymamrotał histerycznie i wcisnął mi do dłoni zwitek - A to masz za robotę...
Kiedy wybiegł z pokoju rozwinąłem zawiniątko. Oczom ukazało się prawdziwe dziesięć złotych z wizerunkiem brodatego faceta w głupim berecie.
- Nie ma tego złego! - pomyślałem.
Chyba będę musiał częściej wychodzić z mamą na zakupy, bo tamtą koszulę to... ja jej doradziłem!